Jestem najstarszym dzieckiem w rodzinie, choć przede mną już coś było. Żyło. Niedawno dowiedziałam się, że swoją pierwszą ciążę moja matka usunęła w wieku siedemnastu lat. Cudowne uczucie, nie ma co. Choć zdaję sobie sprawę, że gdyby tego nie zrobiła, świat wyglądałby zupełnie inaczej nie tylko dla niej, bo i dla mnie, której by nie było, i dla wszystkich ludzi, w których życiu cokolwiek zmieniła moja obecność i znajomość ze mną… Nie potrafię tego zrozumieć. Choć wreszcie wiem, skąd być może we mnie niechęć do macierzyństwa i tych wszystkich trudnych rzeczy. Moje rówieśniczki, koleżanki z klasy ze szkoły podstawowej, są już żonami i matkami, a mnie się nie spieszy wcale do przesadnej dorosłości. Już i tak pogrzebałam swoje dzieciństwo zbyt głęboko. I przestaję pomału je czcić i palić mu coraz to nowsze, droższe i wymyślniejsze znicze spod cmentarnej bramy.
Ale od początku. Nie pamiętam, co było przed wyjściem na świat. Właściwie tuż po – też nie. Ogólnie myślę o tych kilkunastu latach i z przerażeniem dostrzegam, że pamiętam dużo jedynie z ostatnich dwóch, trzech lat. Co było wcześniej? Pojedyncze epizody wyrwane z kontekstu, nic nie znaczące lub znaczące niewiele drobiazgi. Uświadamiam sobie, że im później zacznę spisywać wspomnienia, tym mniej ich zostanie, tym więcej pożre nieubłagany czas. Uratować więc te skrawki, które jeszcze zostały!
To tak gwoli krótkiego wstępu.
3 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
cześć.
Comment - autor: superafim październik 14, 2008 @ 9:23 pmoh nie!
Comment - autor: Jóga październik 15, 2008 @ 12:02 amwłaśnie taka jest jednak prawda.
Comment - autor: bardziej październik 18, 2008 @ 11:30 am