Zaszufladkowany do: przeszłość | Tagi: czasoupływalność, przedszkolność, przeszłość
W wieku trzech lat poszłam do przedszkola i choć po pierwszym dniu zarzekałam się, że więcej nie pójdę, nie chciałam przebrać się w pidżamę po obiedzie i koniecznie chciałam zabrać swoją poduszkę z powrotem do domu, to te cztery lata w grupie pod opieką pani Ani wspominam jak najbardziej ciepło i przyjemnie. W pięciolatkach umiałam już płynnie czytać, więc często wyręczałam w tym naszą wychowawczynię, miałam dwie swoje ulubione koleżanki, Sylwię i Magdę, z którymi dziś już nie mam kontaktu, ale nie żałuję, bo wiem, że wyrosłyśmy na zupełnie różne osoby; mnóstwo kolegów, którym budowałam garaże z klocków i biłam się o auta i znaczek z różą w szatni, który wywalczyłam po ciężkich trudach i znojach z zawistnymi rówieśniczkami (chyba, że dostałam go całkiem przypadkiem, nie pamiętam). Przedpołudnia spędzałam więc w przedszkolu, które chcąc nie chcąc stało się moim drugim domem, popołudnia zaś u babci w drugiej części miasta lub na podwórku, na placu zabaw za blokiem. Doskonale się tam bawiłam i dziś z rozrzewnieniem wspominam zarówno zabawę w sklep w piaskownicy czy chowanego przed blokiem, jak i dużo późniejsze odbijanie piłką z boku bloku i skubanie słonecznika pod klatką. Nie mówię, że zostałam wychowana przez ulicę, jak skinheadzi czy hiphopowcy, nie jestem dzieckiem ulicy, a jednak moje osiedle, a właściwie ten skrawek osiedla ograniczony trzema blokami, kawałkiem trawiastej górki, małym placem zabaw i schodami wywarło na mnie spory wpływ. W końcu spędzałam na nim długie godziny, a im później, im bardziej dorastałam, tym bardziej te godziny zamieniały się w całe dnie, tygodnie nawet przerywane krótkim wyskokiem do domu na kolację i krótki sen od czasu do czasu.
3 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Bo chłopakom zawsze dawali fajniejsze zabawki. Grunt, to urobić ich tak, żeby sami je oddali ^^
Comment - autor: Sol październik 31, 2008 @ 1:04 amnie wspomniałaś nic o trawie koło rurki. a ona przecież też wiele widziała. (:
Comment - autor: k. październik 31, 2008 @ 4:48 pmChyba wyręcznanie pań w czytaniu jest rodzinne.
Comment - autor: T'Ew listopad 18, 2008 @ 12:38 am