i niech to będzie spowiedź, ale bez rozgrzeszenia..


po siódme:
listopad 24, 2008, 6:25 pm
Zaszufladkowany do: teraźniejszość | Tagi: , , ,

dlaczego nie potrafię pogodzić pracy i życia prywatnego z pisaniem? przecież muszę się sprężyć, bo niedługo walentynki, a w walentynki musimy zrewolucjonizować świat! tymczasem zamiast siedzieć, pisać i zapisywać, biegam po sklepie z kartonami, robię łazanki, zmywam, piorę, karmię ptaszki za oknem i śpię, żeby wstać o 5:10 bez marudzenia. nie zdążę, bo niedługo walentynki.

głowa pełna pomysłów kłóci się z rękami pełnymi pracy.



po szóste:
listopad 10, 2008, 11:58 am
Zaszufladkowany do: teraźniejszość | Tagi: , ,

przyszła jesień, chłodna, ale przyjemna. lubię nasze czarne płaszcze i splecione ręce, lubię twój uśmiech, lubię noce pachnące jak pumpernikiel pod ciepłą kołdrą z ikei. lubię wszystko, co daje mi poczucie, że jest właśnie tak, jak być powinno. nawet te sprzeczki prowadzące tylko do wyzywania się od niedobruchów i powstrzymywania się od śmiechu. lubię wspominać ostatnie 20 miesięcy, z krótkimi wyjątkami. tego wszystkiego jest naprawdę cholernie dużo, z dwunastoma miętowymi czekoladami z katowickiej silesii, mostem w Mszanej i setkami godzin na ławce, tam, pod drzewem, pamiętasz? kilkoma koncertami, tonami pomarańczy, tysiącami pocałunków, świerklańskim rzepakiem którego cały bukiet zaśmiecał mi biurko dopóki matka nie wyrzuciła go pod moją nieobecność. i tylko ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego przez kilka tygodni uciekałam od tego wszystkiego i łapałam się za głowę, kiedy ‘znowu on’ nie dawał mi spokoju i próbował mnie gdzieś wyciągnąć. dobrze, że ‘znowu on’ był uparty i nachalny, dobrze mieć ‘znowu jego’ do dziś tuż obok. lubię mieć.

a kocham ciebie.