i niech to będzie spowiedź, ale bez rozgrzeszenia..


po szóste:
listopad 10, 2008, 11:58 am
Zaszufladkowany do: teraźniejszość | Tagi: , ,

przyszła jesień, chłodna, ale przyjemna. lubię nasze czarne płaszcze i splecione ręce, lubię twój uśmiech, lubię noce pachnące jak pumpernikiel pod ciepłą kołdrą z ikei. lubię wszystko, co daje mi poczucie, że jest właśnie tak, jak być powinno. nawet te sprzeczki prowadzące tylko do wyzywania się od niedobruchów i powstrzymywania się od śmiechu. lubię wspominać ostatnie 20 miesięcy, z krótkimi wyjątkami. tego wszystkiego jest naprawdę cholernie dużo, z dwunastoma miętowymi czekoladami z katowickiej silesii, mostem w Mszanej i setkami godzin na ławce, tam, pod drzewem, pamiętasz? kilkoma koncertami, tonami pomarańczy, tysiącami pocałunków, świerklańskim rzepakiem którego cały bukiet zaśmiecał mi biurko dopóki matka nie wyrzuciła go pod moją nieobecność. i tylko ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego przez kilka tygodni uciekałam od tego wszystkiego i łapałam się za głowę, kiedy ‘znowu on’ nie dawał mi spokoju i próbował mnie gdzieś wyciągnąć. dobrze, że ‘znowu on’ był uparty i nachalny, dobrze mieć ‘znowu jego’ do dziś tuż obok. lubię mieć.

a kocham ciebie.


1 komentarz jak dotąd
Dodaj komentarz

Najdroższa, jakże ty ślicznie piszesz.

Comment - autor: T'Ew




Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>