Zaszufladkowany do: teraźniejszość | Tagi: beznadziejność, bezradność, miłość, samotność, załamność
jak mówi ciasto z dziurką, kocha się nie za coś, ale mimo wszystko. mimo bałaganu w pokoju, nieumytego garnka, bolącego brzucha i stłuczonego campari w pracy, za które trzeba oddać piniążki. mimo za długich smsów, za wielu łez i zbyt nieszczęśliwej przeszłości. mimo grubych nóg, nieregularnych okresów, nielubianej pracy. kocha się mimo nie zawsze kanapek do pracy i nie zawsze udanego weekendu. kocha się, Ciebie kocha się nawet mimo tego, w jaki sposób zostawiłeś mnie samą jedną w wielkim mieście, z nikłą nadzieją na cokolwiek, z prośbą o czas, z którym ja sama nie wiem co zrobić, a nagle mam go za dużo.
nie zostawia się swojej kobiety z bukietem kwiatów i bez niczego, za co możnaby chwycić w chwili zwątpienia. z bukietem kwiatów i pustym, zimnym mieszkaniem.
nie zostawia się swojej kobiety bez słowa, bez uśmiechu, bez pocałunku, żegnając przed pójściem do pracy, żegnając niby na kilka godzin, a tak naprawdę na zawsze, robiąc zakupy i uciekając jak ostatni tchórz.
ludzie się nade mną litują, zapraszają do siebie na wigilię, żebym nie siedziała sama. ale przecież nie tak miało być. nie chcę wigilii u obcych ludzi, chcę żywą choinkę w NASZYM pokoju i NASZ stół nakryty pięknie tym wszystkim, co zdążyłam już kupić i zaplanować. chcę CIEBIE po drugiej stronie stołu, uśmiechu i prezentów pod choinką. chcę swoich własnych pierwszych, cholernie pięknych świąt.
kocham jak cholera, a niebo spadło mi na głowę i nie potrafię go z siebie odrzucić.
wracaj
zostałam sama jak stoję
z rozsznurowanymi butami
mam pełen słoik swoich wspomnień o tobie
srebrnosłonecznikowy pierścionek na palcu, wspólne zdjęcia, wspomnienie ostatniego pocałunku, kapcie przy kanapie, jedna poduszka i dwie kołdry, telefon pełen ciepłych słów i pełen smutków też, smutków dopiero od wczoraj, kiedy zrozumiałeś, jak wielką krzywdę mi wyrządzasz. kocham nad życie i czekam i tęsknię, wcale nie skrycie
proszę tylko, daj mi znać, ja ci wszystko mogę dać..
Zaszufladkowany do: teraźniejszość | Tagi: miłość, sentymentalność, teraźniejszość
przyszła jesień, chłodna, ale przyjemna. lubię nasze czarne płaszcze i splecione ręce, lubię twój uśmiech, lubię noce pachnące jak pumpernikiel pod ciepłą kołdrą z ikei. lubię wszystko, co daje mi poczucie, że jest właśnie tak, jak być powinno. nawet te sprzeczki prowadzące tylko do wyzywania się od niedobruchów i powstrzymywania się od śmiechu. lubię wspominać ostatnie 20 miesięcy, z krótkimi wyjątkami. tego wszystkiego jest naprawdę cholernie dużo, z dwunastoma miętowymi czekoladami z katowickiej silesii, mostem w Mszanej i setkami godzin na ławce, tam, pod drzewem, pamiętasz? kilkoma koncertami, tonami pomarańczy, tysiącami pocałunków, świerklańskim rzepakiem którego cały bukiet zaśmiecał mi biurko dopóki matka nie wyrzuciła go pod moją nieobecność. i tylko ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego przez kilka tygodni uciekałam od tego wszystkiego i łapałam się za głowę, kiedy ‘znowu on’ nie dawał mi spokoju i próbował mnie gdzieś wyciągnąć. dobrze, że ‘znowu on’ był uparty i nachalny, dobrze mieć ‘znowu jego’ do dziś tuż obok. lubię mieć.
a kocham ciebie.
Zaszufladkowany do: teraźniejszość | Tagi: dobranocność, miłość, teraźniejszość
- Opowiedz mi bajkę..
- Ale daj spokój, nie umiem.
- No Kotek, proszę, opowiedz mi..
- Ale naprawdę nie umiem!
- Daj spokój, wszyscy doskonale wiedzą, że bajka może być głupia i zmyślona, byleby tylko zaczynała się od ‘Dawno, dawno temu’ i kończyła ‘I żyli długo i szczęśliwie’. No, opowiedz mi…
- No dobrze: Dawno, dawno temu.. Był sobie Maciek i Martina. I żyli długo i szczęśliwie.
Chciałabym. Z uśmiechem na mordzie zasypiam przytulona.